2010-02-08 20:41:18 >> 399
Butelka białego wina. Z lodem. Lawina myśli pędząca z tak cholerną prędkością, że nie ma mowy o tym, żeby wyrobić się na zakrętach. Jestem silna. Tak, bo muszę. Bo kto ma być...?Moja siostra płacze mi w telefon, a moje serce chce wyskoczyć i odwiedzić piekło tylko po to, żeby przekonać się, że jeszcze nie jest tak źle, jak być może.
Tatko znów na OIOMie. W sobotę rano o 8:40 zatrzymał się. Serduszko stanęło. Reanimacja. Znowu, tym razem udokumentowana. Szpital w Olkuszu. Podróż samochodem zdawała się być niekończącym się przeglądem krajobrazów. W dodatku niekoniecznie malowniczych.
Nie ma z Tatą kontaktu, ale wierzę, że mnie słyszy. Że nas słyszy. Granica wytrzymałości na makabryczne widoki przesuwa się w nieskończoność.
Tak naprawdę chyba nie da się tego wszystkiego poukładać w głowie na tyle, żeby wytłumaczyć sobie to wszystko jakoś logicznie. Butelna wina naruszona jednym kieliszkiem. Drugi nalany.
I jest jeszcze On. A dzisiaj mnie przytulił. I kompletnie nic z tego nie potrafię zrozumieć. Ani tego zdefiniować. A emocje grają na najwyższych tonach, najczulszych. I wcale nie jest bezpiecznie. Ale nie ma być bezpiecznie.
Utrata kontroli w sytuacji, kiedy powinno się wszystko trzymać w ryzach, jest najwiekszym błogosławieństwem.
skomentuj (0)
2010-01-29 10:18:51 >> 398
Nie kończące się koszmary. Bo inaczej tego nie można nazwać. Wczoraj Tato miał robioną tracheotomię, więc rano nie mogłyśmy do niego wejść, bo właśnie trwał zabieg. Podjechałam więc ok 14:00. Wszystko było dobrze, za wyjątkiem tego, że wzrok Taty jest kompletnie pusty...patrzy, ale nie widzi, nie reaguje... Ok.18:00 pojechałyśmy z siostrą. Weszłam na salę, a Tata leżał na łóżku w kałuży krwi, jak z poderżniętym gardłem... on, poduszka, kołdra, wszystko w świeżej krwi...masakra. Wszystkie suki pielęgniarki w swoim pokoiku, radosne i uśmiechnięte przy herbacie i kawce. Narobiłam szumu, natychmiast wezwali laryngologów. Godzinę zamykali popękane naczynia.
I to ma być kurwa intensywna terapia. Szpital z prawdziwego-ja-pierdole-zdarzenia.
Do tego dołożyła się ze swoim wybrykiem moja siostra, szkoda gadać - może innym razem.
No, ale jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć twardy tyłek, czyż nie?
skomentuj (4)
2010-01-27 20:48:19 >> 397
Bez zmian - Tato dalej nieprzytomny, bez kontaktu, pod respiratorem. Lekarze nie wiedzą dlaczego. Tomografia nic nie wykazała, ale była robiona bez kontrastu, aby nie obciążać już i tak uszkodzonych nerek. Rezonansu nie moga Mu zrobić, bo ma wszczepiony kardiowerter defibrylator. To już 9 doba pod respiratorem, dlatego też jutro czeka Tatę tracheotomia.
On się nie chce obudzić. Nie chce żyć. Powiedział mi to kilka dni po śmierci Mamy. Nie widzi celu. Nawet 4,5 letni wnuczek nie jest dla niego motywacją.
Nikt nie wie, co jest grane, lekarze rozkładają ręce. Swoją drogą to nie mam najlepszych wrażeń w kwestii tego OIOMu na którym leży Tatko. Jak wczoraj rano przyjechałyśmy do niego, to właśnie chcieli go zabierać na rezonans... Zabili by go, rozerwałoby Tacie klatkę piersiową... (kardiowerter). Dobrze, że byłyśmy i mogłyśmy zareagować. Wiele by pisać. Nie mam dzisiaj na to siły.
Tęsknię za normalnością. Chociaż na chwilę.
Tęsknię za pracą, za R., za Warszawą. Za spokojem. Za przespaną spokojnie nocą - od półtora roku jest to dla mnie obce doznanie.
Co mnie nie zabije.... Nie znoszę tego tekstu. Bo to wszystko godzi w najczulsze miejsca, a jestem bezsilna wobec faktów. Nie mogę zwrócić Mamie życia, Ojcu zdrowia.
A chciałabym. Bardzo.
skomentuj (2)
2010-01-21 14:43:42 >> 396
Kiedy się wydaje, że nie może być gorzej, smutniej, ciężej, to...
Tato jest w szpitalu. Na OIOMie. Oddycha za niego respirator, karmią go przez sondę. Jest taki malutki w tym wielkim białym łóżku, wśród tysiąca kabli, rurek, wskaźników i czujników.
To jest jakiś pierdolony koszmar.
Sen zły makabrycznie.
Horror w którym ja wcale nie chcę brać kurwa udziału.
Tak strasznie mi Go żal. Tak cholernie mocno chcę zabrać od Niego wszystkie cierpienia...
skomentuj (3)
2009-12-11 19:11:50 >> 395
Mameczka Moja zmarła dziś w nocy o 0:34.
Może kiedyś wystarczy mi sił, by opisać to słowami...
Mamo tak bardzo Cię Kocham. Tak bardzo tęsknię. Tak cholernie mi Ciebie brakuje.
Dziękuję, że mogłam być z Tobą do samego końca trzymając Twoją dłoń w mojej.
skomentuj (10)